Dziś parę słów o teorii przywiązania, a raczej o rozumieniu dziecka w jej świetle.
Nowo narodzone dziecko przychodzi na świat z potrzebą przywiązania.
Jest to najbardziej pierwotna potrzeba człowieka, dająca mu gwarancję przeżycia.
By żyć trzeba mieć opiekuna.Głód, pragnienie i wszystkie inne potrzeby, będą zaspokojone, gdy stały opiekun będzie przy dziecku.
Dzięki zaspokojeniu potrzeby przywiązania będzie ono mogło rozwijać się bezpiecznie, będzie ciekawe świata, będzie nawiązywać relacje z innymi, będzie umiało brać i dawać miłość.
Dotyczy to każdego człowieka na tej ziemi!

Dzieci pozbawione obiektu przywiązania manifestują to lękiem lub nadreaktywnością. Boją się, zamierają wzięte na ręce, odwracają głowę, cały czas walczą o uwagę, dotyczy to już nawet niemowląt.
Z czasem brak bliskiej osoby powoduje coraz większe szkody w rozwoju emocjonalnym I intelektualnym dziecka.Problemy powoduje również każdy pozabezpieczny styl przywiązania.
Obserwujemy to w rodzinach, gdzie mama jest nieprzewidywalna, raz reaguje pozytywnie, raz jest obojętna, także wtedy gdy na przykład nadużywa alkoholu , gdy w rodzinie jest przemoc, gdy dziecko jest w placówce opiekuńczej i nie ma jednego opiekuna.
Jeśli dziecko nie dostaje od opiekunów (biologicznych, adopcyjnych, zastępczych) jasnego sygnału, że jest ważne , że jest “ na zawsze” ( na obecny moment w przypadku rodzin zastępczych), również może mieć problemy. Szuka ciągle potwierdzenia, walczy o uwagę lub się wycofuje.
Złe doświadczenia, złe wzorce, doświadczanie lęku, wywołują zaniżone poczucie własnej wartości. Dziecko może się czuć winne, nieważne.
Taka sytuacja wywołuje z kolei trudne zachowania, agresję, pozorną obojętność na innych. Może to zostać odebrane, jako brak rozumienia zasad, krnąbrność, brak zdolności do miłości do opiekunów. Dziecko jest postrzegane jako niedobre, niewdzięczne, co jeszcze pogłębia jego frustrację

Co więc robić, by dziecko przywiązało się bezpiecznie, by miało szanse na szczęśliwy rozwój i wykorzystanie swych możliwości?
Mówimy, że rodzic “dość dobry i bezpieczny” dla dziecka to taki, który odczytuje jego potrzeby i zaspakaja je.
Nie ocenia zachowania dziecka, stara się je raczej zrozumieć, łagodzić trudne objawy .
Np.W przypadku niemowląt, nie myślmy, że płacze, bo jest złe, robi nam na złość, płacze bez przyczyny. Weźmy je na ręce, przytulmy, z myślą “ chcę ci pomóc”, a na pewno się uspokoi.
Starajmy się przyjmować ze spokojem, to że dziecko po odmowie rzuca przedmiotami, reaguje płaczem, niechęcią nawet na próby przytulania.
Świadomość, tego że gdzieś w głębi siebie dziecko ciągle czuje się odrzucone, potrzebuje czasu, obecności, pewności trwania przy nim, może okazać się uwalniające dla nas i dla samego dziecka.Dobrze jest nazywać też emocje dzieci, to co przeżywają.
Być po prostu kochającym towarzyszem w ich trudnych chwilach.
Gdy nie ocenimy naszych dzieci , szybciej się uspokajają. Z czasem zaczynają naśladować nasze reakcje, zachowanie, zaczynają nam wierzyć.
Stajemy się dla nich wzorem prawdziwej i dobrej więzi.
Gdy dziecko jest w rodzinie zastępczej i boimy się, że się do nas nadmiernie przywiąże, że potem i nam i jemu ciężko będzie się rozstać, że nie zaakceptuje rodziny adopcyjnej, uwierzmy, że bezpieczne przywiązanie, pozwoli mu przenieść je na nową rodzinę , za naszym przyzwoleniem.
Nie będzie to wcale zerwana więź ale raczej bezpieczna sieć utkana z dotychczasowych “małych więzi”.

Na koniec tych krótkich refleksji na temat przywiązania, pozwólcie życzyć sobie powodzenia w cudownej podróży w świat bezpieczny i jedyny, jaki jest dobry dla Waszych podopiecznych i dla Was.

Odsyłamy do publikacji Teresy Jadczak Szumiło, Chrisa Tylora i innych.

Mirka Romanowska

.