Dziś porozmawiamy o często trudnym i dla dzieci i dla rodziców rozstawaniu się, gdy musimy wyjść, a dziecko protestuje, lub gdy nie chce zostawać w przedszkolu.Poprzednio mówiliśmy o obiekcie przejściowym, teraz pomówmy o następnym etapie rozwoju dziecka, o czasie gdy zaczyna potrzebować niezależności. Ma to miejsce wtedy, gdy dziecko ma już zinternalizowany obraz rodziców i może bezpiecznie oddalać się od nich, wtedy też zaczyna przeciwstawiać się rodzicom. Mówimy o pierwszym okresie negatywizmu, dzieci w tym okresie uwielbiają mówić “nie”. Dzieje się tak dlatego, że tylko wtedy czują się niezależne. Jednocześnie jednak nie czują się do końca samodzielne, potrzebują rodziców do upewniania się, że nie robią nic złego, że ich nie tracą. Obserwujemy wtedy dzieci odbiegające od rodziców, pozornie ich nie potrzebujące, jednak po chwili wracające i przytulające się do nich, tak jakby musiały na nowo naładować się ich obecnością i akceptacją, mówimy, że traktują rodziców jak akumulatory, co jakiś czas muszą się naładować.

Nasze dzieci, po adopcji zaczynają swój rozwój emocjonalny od momentu, gdy znajda rodziców, dlatego ich dojrzałość do samodzielności następuje później. Dzieci w rodzinach zastępczych nie mają w pełni ukształtowanego obiektu przywiązania. Dzieci po traumie znacznie trudniej dorastają do zdrowej samodzielności, bo przeżycia z przeszłości rzutują na ich rozwój. Dzieci po prenatalnej ekspozycji na alkohol mogą mieć trudności w internalizowaniu wiedzy, a tym samym rozwoju, z powodu uszkodzeń mózgu.Dlatego mogą mieć znacznie większa trudność w uwierzeniu, że rodzice wrócą, że nie zostały porzucone.Z tego tez powodu proces separacji musi być traktowany indywidualnie i nie można określić jednoznacznie czasu, gdy rozstanie z rodzicami, będzie dla dziecka bezpieczne.Jedno jest pewne, wyznacznikiem jest samo dziecko, jego gotowość do rozstania jego doświadczenia.

Dlatego w okresie przed planowanym umieszczeniem dziecka w przedszkolu musimy zadbać o jego rozwój w tym zakresie. Bardzo ważne jest by w pierwszym okresie rozwoju, nie brakowało dziecku obecności rodzica, by jego potrzeby były odczytywane i zaspokajane, jeśli potrzebuje naszej obecności, musi ją mieć. Nieprawdą jest, że zaspokajając potrzebę bliskości rozpieszczamy dziecko, potrzeba przywiązania rządzi się takimi samymi prawami, jak każda inna potrzeba, zaspokojona wygasa.Im bardziej zaangażujemy się i im większą będzie nam to sprawiać przyjemność, tym szybciej nastąpi gotowość dziecka do samodzielności.Jednocześnie warto zachęcać dziecko do samodzielności, nie wyręczać go,dawać mu okazję do kierowania zabawą (porozmawiamy o tym szerzej w następnej części naszych spotkań). Możemy też stopniowo uczyć go,ze mama, czy tata odchodzą i wracają, najpierw zostawiamy dziecko i mówimy mu, że zaraz wrócimy, ale pozostajemy w zasięgu jego wzroku. Następnie stopniowo wydłużamy ten czas, za każdym razem serdecznie witając dziecko po powrocie. W placówce też stopniowo rozstajemy się z dzieckiem, wydłużając czas jego w nim pobytu, zostawiając je tylko do momentu, gdy czuje się bezpiecznie.

Co robić gdy jednak nasze dziecko nieustannie płacze, myślę, że to znak, że jeszcze nie dorosło do zostania w przedszkolu i utrzymywanie tej sytuacji doprowadzi je do wniosku, że jest niepotrzebne, czy uruchomi złe doświadczenia z przeszłości. Gdy płacz dotyczy tylko momentu rozstania, potem dziecko dobrze się bawi i wita nas radośnie, gdy wracamy, można opracować specjalny rytuał pożegnania, tak by pomóc dziecku przewalczyć lęk.

Zatem rodzicom zostawiam szukanie sposobów i pomysłów na odnalezienie się w takiej sytuacji, jesteście najlepszymi ekspertami od swoich dzieci.Może podzielicie się z nami swoimi pomysłami, serdecznie Was do tego zachęcamy.

Mirka